niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 2

Kaylee’s  pov
Po dłuższym czasie jazdy w końcu dotarliśmy na lotnisko, a godzinę później na pokład samolotu. Kiedy szliśmy po pokładzie , pospieszyłam się i szybko usiadłam na siedzeniu koło okna.

-Ja tam chcę siedzieć-mój brat Joshua zaprotestował, skrzyżował ramiona i zrobił smutną minę.
-To źle bo ja tutaj siedzę- odpowiedziałam
-Jesteś głupia –odpowiedział i rzucił we mnie swoją zabawką
-Zachowuj się na miłość Boską  Joshua!- mama krzyknęła i wściekle spojrzała się na mojego młodszego brata
-Ale ja tutaj chciałem siedzieć- powiedział rozpaczliwie
-Nie, tym razem pozwolisz  siostrze tam siedzieć, a jak będziemy wracać do domu  to zajmiesz miejsce koło okna- powiedziała
- Zawsze wszystko idzie po twojej myśli- powiedział i wystawił mi język po czym rzucił się na siedzenie  pasażera  koło przejścia
-Tak, tak cokolwiek- wymamrotałam i wszystkie spojrzenia skierowały się na moje oczy

Parę minut później samolot wystartował. Spojrzałam przez okno i zobaczyłam jak wszystko się zmniejsza, gdy samolot leciał coraz wyżej i wyżej. Początkowo ludzie znikali, następnie domy, aż w końcu było widać tylko białe chmury poniżej, a błękitne niebo powyżej.

Wszystko o czym w tym momencie myślałam skupiło się na  Ryanie. Dlaczego miałby ją zobaczyć drugi raz? Oni nie są już razem  3 lata i jak ostatnio sprawdzałam nie byli nawet przyjaciółmi. Za każdym razem gdy rozmawialiśmy o tym jak ta suka go wykorzystywała to  go to doprowadzało do szaleństwa, a teraz widują się z nią znowu? Po prostu nie mogłam w to uwierzyć. Pewnie , że widziałam jak wychodził z wieloma dziewczynami, ale , że ona? To po prostu nie może być prawda, a najbardziej frustrujące w tym wszystkim było to, że jestem tutaj, w samolocie w drodze do Rzymu, Kiedy on był tam i mógł robić, to na co miał ochotę, nie żebym miała szanse , aby zmienić ten stan rzeczy. Po prostu martwiłam się, że on mnie zdradza. Normalnie nie jestem w zwyczaju „zazdrosną dziewczyną”, ale kiedy  widzę jego ex to czuję, że nie można mu ufać.
Wzięłam mój bagaż podręczny i słuchawki, które w tej chwili  są mi potrzebne do posłuchania naprawdę dobrej muzyki. Więc kiedy chciałam umieść słuchawki w uszach , Charlie zaczął mówić.

-Czy naprawdę potrzebujesz tego w tej chwili?-  spytał wraz z unoszeniem brwi
- Tak, a masz w tym jakiś problem? – odpowiedziałam i poczułam lekki gniew
-Tak , mam w tym problem, ponieważ by było miło, gdybyś chociaż raz była społeczna i porozmawiała z nami ,no wiesz z twoją rodziną- mówił
-Ale ja nie chcę z wami rozmawiać- opowiedziałam i w końcu umieściłam słuchawki w uszach, odchyliłam się do tyłu i zaczęłam się odprężać. Widziałam kątem oka jak westchnął i powiedział coś do mojej mamy. Nie słyszałam, co powiedział ponieważ muzyka zagłuszyła każdy inny dźwięk i mogę się po prostu domyślić że zaczął narzekać na mnie jak zawsze, ale jakoś mnie to nie obchodziło, nikt w mojej rodzinie nigdy nie zrozumie tego co ja w tej chwili przeżywam.

Justin’s pov
- Byłem w trakcie pakowania swoich rzeczy , gdy Fred przyszedł do mojego pokoju
-Wyjeżdżamy za 10 min i lepiej bądź gotowy ponieważ Scooter może tu przyjść po ciebie
-Okej, będę gotowy- odpowiedziałem cicho czując coś w rodzaju winy za to co wcześniej powiedziałem.
- Lepiej bądź  gotowy do pośpiechu, ponieważ są fani na zewnątrz i nie będzie czasu na robienie zdjęć i takich tam rzeczy .To słowa Scootera- powiedział
- Okej rozumiem- odpowiedziałem
-Dobrze- powiedział i zaczął iść w stronę drzwi
-Czekaj-  powiedziałem . On odwrócił się i spojrzał się na mnie
-Co? – spytał
-Przepraszam- spojrzałem się na niego , aby mógł zobaczyć żal w moich oczach.
-Jest w porządku- uśmiechnął się do mnie

-Dzięki brat- uśmiechnąłem się, zanim wyszedł z pokoju. Zamknąłem walizkę i odetchnąłem z ulgą. Przynajmniej relacje pomiędzy mną a Alfredo są w porządku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz